Zgodnie z tym, co wspomniałem z okazji ostatniej notki, chciałbym napisać parę słów na temat jednego z moich ostatnich nabytków. Mianowicie o książce pana Guya Gavriela Kaya, Ysabel.
O panu Kayu jeszcze na pewno napiszę, bo jest to pisarz, którego twórczość mnie nieodmiennie oczarowuje. Czasem niełatwa w odbiorze, ale ostatecznie zawsze stwierdzam, że było warto. Książki pana Kaya mają w sobie jakąś magię, czar, który pozostawia po sobie wiele wrażeń i wspomnień.
Już wiele lat temu, zachwyciłem się Fionavarskim Gobelinem (o którym mam nadzieję tutaj napisać, bo planuje ponownie go przeczytać). Czy Ysabel, może z nim konkurować?
Cóż, moim zdaniem - nie. Chętnie napiszę, dlaczego tak uważam. Muszę jednak zastrzec, że chociaż postaram się wyłożyć przede wszystkim w miarę obiektywne powody, to jednak dużą rolę w takiej, nie innej ocenie grały względy sentymentalne. A coś takiego, ciężko wyjaśnić komuś innemu.





