Uważam, że jej twórczość, delikatnie rzecz ujmując, ma sporo mankamentów. Jednakże, bardzo przypadł mi do gustu świat, który wykreowała w swoim wielkim cyklonie o Valdemarze. Podobają mi się zasady działania magii, czy opisy kultury. Jak i Heroldowie, najważniejsi bohaterowie tego świata. Jednak, jak już wspominałem, poziom tych książek, jest...mocno zróżnicowany.
Od w najlepszym razie niezłych, aż po przyzwoite fantasy. Tym razem, miałem szczęście i trafiłem na bardzo dobrą literaturę. O czym świadczy fakt, że ta recenzja jest pisana po powtórnej lekturze.
Jeszcze tak w kwestii chronologii... Prawo Miecza jest swego rodzaju łącznikiem, między Trylogią Heroldów Valdemaru, a omawianą tutaj Trylogią Magicznych Wiatrów.
Mimo, że to część wielkiego cyklu i będzie nam nieco brakowało perspektywy, gdy zaczniemy czytać od tej części, spokojnie można potraktować tę pozycję jako samostojkę.
Dlatego, zachęcam do lektury (jeśli ktoś lubi takie, w sumie dość klasyczne fantasy). Jak wam się bardzo spodoba uniwersum, to można sobie poczytać także resztę, a jak średnio, to raczej i tak powinno się podobać. A jak kogoś ciekawi, czemu warto sięgnąć właśnie po to, zapraszam do dalszej lektury.






