Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą fizyka. Pokaż wszystkie posty

niedziela, 25 grudnia 2022

Lawrence Krauss, Tajemnice Kosmosu. Czyli od latających talerzy do końca świata

 Już dość dawno temu recenzowałem tutaj książkę Lawrence'a Kraussa, pod nieco mylącym tytułem


Fizyka podróży międzygwiezdnych. Mylącym dlatego, że właściwym tłumaczeniem angielskiego oryginału byłoby Fizyka Star Treka. W skrócie mamy tam zwięzłe objaśnienie, jak różne techniczne wynalazki, czy zjawiska które mamy w tym serialu, wyglądają z punktu widzenia fizyki.

Tym razem, mamy do czynienia ze swoistą kontynuacją. Krauss przygląda się różnym zjawiskom również z innych niż Star Trek tworów science-fiction. Wybór nie był zbyt szeroki: przede wszystkim Dzień Niepodległości, Z Archiwum X, nadal sporo Star Treka. Wspomniana została Odyseja Kosmiczna 2001 oraz jedno opowiadanie Lema, którego tytułu autor zresztą nie pamiętał. Fani Star Treka, jak widać nadal znajdą coś dla siebie. Ja natomiast, z racji tego, że nie jestem wielbicielem tego serialu, powiem, czy inni ludzie również.

Wstępna odpowiedź brzmi - oczywiście, że tak. Warto czasem się zastanowić, na ile pomysły scenarzystów filmów sci-fi mają związek z rzeczywistością, nawet jeśli się nie jest wielkim miłośnikiem fizyki. Ja osobiście fizykę lubię, więc tym bardziej darzę sympatią tym podobne publikacje.

Trzeba też jednak niestety dodać, że ta książka zestarzała się nieco gorzej, niż poprzednia. Przede wszystkim dlatego, że jest bardziej ogólna, dlatego też pewne informacje od lat dziewięćdziesiątych, kiedy autor to pisał, nieco się zmieniły. Przede wszystkim tyczy się to metod poszukiwań planet pozaziemskich, jak i samych planet. Jednak o tym szerzej później, bo najpierw chciałbym możliwie jasno opisać, czym w zasadzie Krauss się w tej książce zajmuje.

poniedziałek, 15 sierpnia 2022

Michał Heller, Nieskończenie wiele wszechświatów. Od Einsteina do nieskończoności

 Nie jestem może wielkim miłośnikiem książek księdza profesora Michała Hellera, ale zawsze czytam z
wielką ciekawością. Takoż było i teraz, gdy zajął się tematem wieloświata.

Jest to książka popularnonaukowa na nieco wyższym poziomie. Obfituje w liczne przypisy, czasem pojawiają się wykresy, czy nawet równania. Nie ukrywam, że takie najbardziej lubię, ale nie ma też co ukrywać, że nie jest to poziom Krótkiej historii czasu. Raczej pozycja dla nieco bardziej zainteresowanych fizyką i kosmologią. Mimo tego, język jest dość prosty autor postarał się dość obrazowo tłumaczyć, co ma na myśli. Doceniłem zwłaszcza wtedy, gdy zajmował się teorią kategorii, o której nie miałem wcześniej za wielkiego pojęcia.

Zasadniczo, jak wskazuje nazwa, jest zwięzłe (książka ma 304 strony) opisanie koncepcji wielu światów w nowoczesnej fizyce. Heller zaczyna od "wieloświata" rozwiązań równania Einsteina, opowiadając, jak bada się samą przestrzeń rozwiązań takich równań. Jest to dość ciekawy wstęp do przedstawienia wieloświatów sensu stricto. Takich jak wieloświat inflacyjny, te wynikające z teorii strun oraz z mechaniki kwantowej. W szczególności, chodzi mi o interpretację Everetta mechaniki kwantowej. Ostatnia część jest nieco bardziej spekulatywna. Autor wchodzi mocno na interpretacje filozoficzne, zastanawia się, na ile można zweryfikować wymieniane wcześniej koncepcje.

Heller próbuje także rozważać pomysł Maxa Tegmarka, czyli koncepcję, jakoby każda struktura matematyczna była realizowalna w przyrodzie. Tutaj wchodzi na grunt logiki, bo skoro każda matematyka jest dozwolona, to czemu tylko logika klasyczna miałaby być tą odpowiednią?

Zasadniczo muszę powiedzieć, że cała książka mi się podobała. Autor starał się dosyć jasno przedstawić koncepcję, z którymi nie ukrywa, że się nie zgadza. Chodzi mi zwłaszcza o teorię strun.

Bardzo ciekawe są też wątki filozoficzne. Zawsze się ich obawiam, bo mogą nieco zanudzać, ale dla mnie osobiście w tym przypadku ten problem nie wystąpił. Problem naukowości niektórych koncepcji wieloświata jest dość aktualny i cieszy fakt, że choć część autorów próbuje go przedstawić szerszej publiczności.

Podsumowując: mamy do czynienia z solidną propozycją popularnonaukową, choć dla nieco bardziej ambitnego czytelnika. Warto się zapoznać, jako z taką swoistą przeciwwagę, dla chociażby Piękna Wszechświata Briana Greene'a, który jest wielkim popularyzatorem teorii strun.

Ocena: 9/10

piątek, 5 listopada 2021

Michio Kaku, Fizyka rzeczy niemożliwych. Fazery, pola siłowe, teleportacja i podróże w czasie

 

Jak doczytacie do połowy, to zrozumiecie czemu wybrałem taki obrazek.
W tym wpisie o książce, która od dawien dawna, wywoływała u mnie pewne zainteresowanie, połączone jednak z dużą dawką sceptycyzmu wobec treści. Nigdy jednak nie przeczytałem całości, gdyż dysponowałem tylko formą elektroniczną, zaledwie przejrzałem te najbardziej interesujące mnie rozdziały. Dopiero w tym roku, nadrobiłem, kupując wznowienie i zapoznając się dokładnie z całością. Wszelkie cytaty, czy numery stron, odnoszą się zatem do tego najnowszego polskiego wydania [1].

Na wstępie, muszę powiedzieć, że mimo wszystko, byłem miło zaskoczony. Przyznam się, że spodziewałem się czegoś gorszego, także miło było się pomylić. Niestety, potwierdziły się także mankamenty, o jakie uprzednio tę publikację podejrzewałem.

Na wstępie, muszę powiedzieć, że nie zamierzam bynajmniej deprecjonować roboty autora. Podziwiam wykonaną pracę, gdyż książka ta dotyczy tak wielu dziedzin fizyki i innych nauk, że aby napisać coś sensownego, trzeba było zebrać niemało materiałów i odbyć wiele rozmów z bardziej obeznanymi w danych tematach ludźmi. W podziękowaniach Kaku wymienia m.in. Stevena Weinberga, Carla Sagana, Leonarda Susskinda, Jareda Diamonda i wielu innych. Z tego powodu, ta notka nie pretenduje do miana całościowej recenzji. O treści wielu rozdziałów, mam za mało rozeznania, by się jakoś tam szerzej wypowiedzieć. O niektórych, jednak wydaje mi się, że mogę naskrobać coś więcej, zatem tak też czynię. Jeszcze tak słowem wyjaśnienia, gdyby ktoś miał mi zacząć pisać, że pisał to jakiś malkontent i głównie skupia się na wadach tejże publikacji. Patrząc chociażby na opinie o Fizyce rzeczy niemożliwych na Lubimy Czytać, śmiem twierdzić, że głosy krytyczne wobec tej książki są zdecydowanie słabo reprezentowane. Także, więcej będzie o wadach, niż o zaletach.

Jeśli komuś nie chciałoby się czytać całości, to powiem tylko, że mimo wszystko, oceniam tę książkę nieźle. Nie polecałbym jednak nikomu, kto nie ma jakiegokolwiek pojęcia o fizyce, chociażby na poziomie oczytanego amatora. Kto jednak coś tam w życiu o fizyce sensownego przeczytał, niech śmiało czyta, zapewne wielkiej krzywdy na umyśle nie dozna.

piątek, 27 marca 2020

Michał Heller, Jedna chwila w dziejach wszechświata. Lemaitre i jego Kosmos.

Muszę się przyznać -  nie czytałem jak dotąd żadnej książki ks. profesora Michała Hellera. Oczywiście, zdawałem sobie sprawę z jego dorobku. Nie można mówić, by ten człowiek nie znał się na fizyce. Jednak, jakoś mnie ciągnęło, by sięgnąć po jego książki przeznaczone dla szerokiej publiczności.

Przyczyn było kilka. Przede wszystkim, przeczytałem trochę artykułów jego autorstwa. Były w porządku, ale nieraz mi przeszkadzało zbyt dużo wciśniętej w nie filozofii. Nie jakoś strasznie, zważywszy, że prof. Heller jednak całkiem fajnie przedstawia zarówno nasz stan wiedzy na temat fizyki (w szczególności kosmologii, którą się zajmuje) jak i jej rozwój w czasie. Tym niemniej, nieco obawiałem się, że jego dzieła w dłuższej formie, będzie się czytało gorzej.
Poza tym, czasami irytowało mnie robienie z niego takie (nomen omen) Bóg wie kogo. Oczywiście, jak mówiłem zna się na tym, o czym pisuje. Jednak, jest też księdzem katolickim i w związku z tym, nieraz jakieś katolickie media, pisały o nim nader czołobitnie (zwłaszcza, kiedy otrzymał Nagrodę Templetona). Ogłaszano go niemal nowym Einsteinem. A z całym szacunkiem, jednak Hellerowi do Einsteina daleko. Mam wrażenie, że samemu zainteresowanemu, raczej niezbyt się podobało takie przedstawianie jego osoby, ale pewien niesmak pozostał. Zatem, dość długo niczego jego autorstwa nie czytałem, zwłaszcza, że sporo ciekawych pozycji o tej tematyce od innych autorów wpadało mi w łapska.

W końcu jednak, przyszedł taki czas, że zobaczyłem w udostępnionych przez kolegę nowościach, tę oto książkę - Lemaitre i jego Kosmos.
Sam darzę wielkim szacunkiem Georges Lemaitre'a, więc uznałem, że bardzo chętnie dowiem się czegoś więcej o tej postaci.

wtorek, 18 czerwca 2019

Pętlowa grawitacja kwantowa: Carlo Rovelli, Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje

Strasznie ciężko było mi szło skończenie tego wpisu. Po raz kolejny okazało się, że łatwiej na coś narzekać, niż opisać coś, co bardzo mi pasuje.
Poza tym, przez długi czas, ciężko w ogóle było mi się zabrać za napisanie jakiejkolwiek notki. Dlatego, cieszę się, że udało się skończyć tę i z przyjemność oddaje do użytku publicznego.
Już jakiś czas temu, skończyłem czytać książkę, autorstwa włoskiego fizyka, pana Carla Rovelliego.
Tenże Carlo Rovelli jest jednym z wiodących fizyków, którzy zajmują się skomplikowanym zagadnieniem, jakim jest unifikacja teorii grawitacji i kwantów. Zadaniem, nad którym fizycy biedzą się w zasadzie od lat 20tych.
Trafiłem na jego książkę, bo ostatnio, z pewnych przyczyn, bardziej zagłębiłem się w ten temat. Natrafiłem na książkę pana Rovelliego, napisaną dla fizyków - jedną z najlepszych w tym temacie, na ile się orientuje.
Jednak, przy okazji dowiedziałem się, że napisał on również książkę przeznaczoną dla bardziej szerokiej publiczności, zatytułowaną Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje. Jest to w zasadzie jedyna, licząca się, większa pozycja, próbująca przybliżyć to zagadnienie niespecjalistom. Podkreślam, że mówię tutaj o rynku światowym, na polskim, o ile wiem, konkurencji na pewno nie ma. Zatem, postanowiłem podzielić się paroma wrażeniami po lekturze - być może ktoś skorzysta.

sobota, 8 grudnia 2018

Nie wiem, o czym mówię, ale i tak się wypowiem, czyli o kreacjonistycznym zidioceniu raz jeszcze

Jakiś czas temu napisałem tutaj odpowiedź na 15 pytań do zwolenników teorii
Podsumowanie mojej reakcji
ewolucji, czyli tekst, który wymieniają ze sobą kreacjoniści z całego świata, próbując "zaginać" ludzi, kierujących się nauką. Oczywiście, nie są to jakieś trudne pytania, za to pełne ignorancji i zwyczajnych kłamstw.
Ta wersja, którą znalazłem była jednak wzbogacona przez polskich dzbanów (oryginalną wysmażyli Amerykanie). Popisali się tam wyjątkową ignorancją w zakresie biologii.
Zresztą, nie tylko ją, owi geniusze godni Orderu Kartoflanego Łba, rzecz jasna podważyli tam również teorię Wielkiego Wybuchu, czy inne podstawy współczesnej nauki. W końcu jak jesteś oszołomem, który twierdzi, że Ziemia powstała w czasach udomowienia psa, musisz negować nie tylko osiągnięcia Darwina, czy Lyella, ale i Hubble'a.

piątek, 16 listopada 2018

Czarne dziury bez tajemnic, Steven Gubser i Frans Pretorius

Nieco czasu mi zeszło na przeczytanie książki Stevena Gubsera i Fransa Pretoriusa, dotyczącej tego fascynującego działu fizyki, czyli astrofizyki czarnych dziur. Jak już wcześniej wspominałem w komentarzu na blogu Moreni, dość szybko można się zorientować, że to dobrej jakości nauka. Po przeczytaniu całości, muszę się poprawić. Mamy do czynienia z nadzwyczajnie dobrej jakości popularyzacją, bardzo ciekawej tematyki.
Autorzy są szanowanymi fizykami. Frans Pretorius, jest specjalistą od relatywistyki. Natomiast Steven Gubser, zajmuje się raczej fizyką wysokich energii, a nawet teorią strun.
Oboje mają wiele publikacji i są wybitnymi specjalistami w swoich dziedzinach. Steven Gubser, został profesorem, w wieku około czterdziestu lat. Co jest sporym osiągnięciem, nawet w Ameryce, gdzie nie ma habilitacji.

sobota, 3 listopada 2018

Dziesiąta planeta, czyli o odlocie niejakiego Johannesa von Buttlara






Przyznam, że bardzo długo, bo cały miesiąc zbierałem się do tego wpisu. Dlatego też, zaniedbałem inne, które pojawią się w
najbliższych dniach. Jednak, zetknąłem się z czymś tak głupim, że potrzebowałem czasu, by zebrać się i to podsumować.
O co chodzi? Mianowicie, w pewnej księgarni, której nazwy z litości nie podam (aczkolwiek, niestety jakiś wielki wyjątek to nie jest), trafiłem na taki oto obrazek.

piątek, 28 września 2018

15 pytań do ewolucjonistów, na które (rzekomo) nie mają odpowiedzi

Zabieram się właśnie do lektury świetnej książki o ewolucji, autorstwa Jerry'ego
Coyne'a. Już mogę ocenić, że to świetna książka, jak zresztą większość twórczości Coyne'a. Jak skończę, to napiszę coś więcej, jednak przy okazji przypomniałem sobie coś.
Mianowicie, seria 15 pytań do ewolucjonistów, wysmażonych przez creation.com, powielanych również w Polsce. Jest to mieszanka nieuctwa, głupoty i pospolitych kłamstw kreacjonistów, na pytania te wcale nie jest ciężko odpowiedzieć komukolwiek, kto ma jakiekolwiek pojęcie o biologii, wielokrotnie też takich odpowiedzi udzielono, chociażby tutaj. Albo tu.
Jednak, mimo wytężonych poszukiwań, nie znalazłem czegoś takiego w polskiej wersji językowej. Dlatego postanowiłem taką stworzyć, bo te pytania, jak już wspominałem krążą także po polskojęzycznej sieci. Występują one w różnych wersjach.Wziąłem na warsztat wyjątkowy rak, nawet jak na kreacjonistów, bo oprócz standardu z creation.com twórcy chyba dorzucili coś od siebie.
 W przytoczonym "artykule" dobitnie pokazali, że nie mają absolutnie żadnego pojęcia, nie tylko o podstawach biologii, ale również fizyki, czy astronomii. Działalność tego rodzaju szkodliwych oszołomów należy zwalczać jak tylko można, dlatego z chęcią się tego podejmę.

niedziela, 16 września 2018

Kwantowe uzdrawianie, czyli o robieniu kurtyzany z fizyki


Jakiś czas temu, zetknąłem się z tak zwanym "kwantowym leczeniem". Jak to ja, zacząłem drążyć. Wtedy natrafiłem na taką ilość szkodliwych bzdur, że niejednokrotnie rozbolała mnie głowa, a i napić się potrzebowałem. Byłem tak wk*rwiony, że w końcu powstał ten tekst, bo nieco brakuje wyraźnej kontry. Co gorsza, sporo książek w tym temacie, krąży po księgarniach, ku mojemu przerażeniu, nieraz stojąc niedaleko od całkiem dobrych popularyzujących prawdziwą fizykę.