środa, 15 stycznia 2020

Jean Raspail, Oczy Ireny

Dziwna jest ta książka. O ile pisałem już wcześniej o książkach pana Jeana Raspaila (Pierścień Rybaka oraz Sire, którego recenzję w końcu muszę wrzucić), to nie przygotowały mnie one na coś takiego. Poprzednie bardzo mi się podobały, ta mniej. Jednak, nie żałuję przeczytania i podtrzymuje to, co napisałem w zestawieniu hitów i kitów roku 2019 - pan Raspail to moje odkrycie roku minionego.
W poprzednich, miałem do czynienia z czymś znacznie bardziej, z braku lepszego słowa, podniosłym. Tematyka była może nie zupełnie inna, bo pewien charakterystyczny dla pana Raspaila rys znajdziemy i w tej historii, ale jednocześnie jest to coś znacząco odmiennego.

Zatem, nie przedłużając... Głównym bohaterem, jest Fryderyk Pons, Francuz, żyjący w Prowansji i na dodatek będący pisarzem. Pons, nie może sobie poradzić z napisaniem swojej najnowszej powieści, nieraz życie go po prostu przytłacza. Nie pomaga w tym również fakt, że jest starym rozwodnikiem, który oczywiście rzucił swoją żonę na rzecz jakiejś młodej siksy. Która oczywiście też go potem rzuciła.
Pons, dostaje jednak list od Salwatora, swojego przyjaciela z czasów młodości. Od przyjaciela, z którym widywał się sporadycznie, od kiedy tenże Salwator, trzydzieści lat temu wstąpił w szeregi zakonu benedyktynów. Ojciec Salwator, z tajemniczego powodu, opuścił swój klasztor, wciąż pozostając mnichem. Zamieszkał w opuszczonej latarni morskiej Ar-Men, położonej u smaganych wiatrem brzegów Bretanii. Stamtąd napisał do Fryderyka, chcąc, by ten odwiedził go w tej osobliwej samotni.

środa, 8 stycznia 2020

Robert E. Howard, L. Sprague de Camp, L. Carter, Conan Obieżyświat

W zasadzie myślałem, żeby o tym nie pisać, ale niech tam, zareklamuje. Akurat
nastrój miałem.
Zapewne bardziej wyrobionym czytelnikom nie trzeba przedstawiać postaci Conana Barbarzyńcy, wykreowanego przez śp. Roberta Howarda. Jeśli ktoś jednak tego pana nie kojarzy, to dopowiadam.
Robert Howard żył na początku XX wieku. Zaledwie trzydzieści lat, tragicznie kończąc żywot przez samobójstwo. Wielka szkoda, bo żyjąc tylko tyle, zdążył wyprodukować więcej utworów, niż niejeden pisarz przez znacznie dłuższe życie. I to z przeróżnych dziedzin. Pan Howard osadzał akcję swoich książek na Dzikim Zachodzie, Bliskim Wschodzie, Afryce, czy innych zakątkach globu. Nieraz też jego opowiadania miały miejsce w różnych epokach historycznych. Miał też na koncie dłuższe formy, ale to właśnie opowiadania zapewniły mu poczesne miejsce w ludzkiej pamięci.
Najbardziej zaś opowiadania z gatunku heroic fantasy, których bohaterem był Conan z Cymerii, krainy położonej na dalekiej północy Ziemi w legendarnych czasach.

wtorek, 7 stycznia 2020

Podsumowanie roku 2019


Skoro było już krótkie omówienie najlepszych i najsłabszych tytułów z 2019 roku, to przyszła pora na podsumowanie ogólniejsze. Także dla siebie, bo dopiero na potrzeby tego wpisu podjąłem się przeliczenia, co ja w zasadzie przeczytałem w tym roku :P.

Tak przypomnę, z wyzwań z 2019 roku - podjąłem się wyzwania Czytamy Klasykę z bloga Mi się czytanie podoba. Jedna książka z dowolnej klasyki na każde dwa miesiące w roku. Był to wariant dość ostrożny, ale nie dość, bo ostatecznie nie wyrobiłem. Jednak, coś tam przeczytałem. Po prostu, nie wrzuciłem większości wrażeń po czytaniu. Także, będzie jeszcze krótka zbiorówka. Nie chce mi się już wrzucać każdej książki po kolei i to grubo po czasie, zatem już jakiś czas temu stwierdziłem, że chyba załatwię to w tej formie. Bo większość jednak jest godna polecenia, a te które nie są, lepiej odradzić :P.

A nie do końca mi wyszło, gdyż, jak wspomniałem z okazji poprzedniej notki, rok miniony był dla mnie dość intensywny. Zarówno w sferze prywatnej, jak i zawodowej. Nawet zastanawiałem się czasem, czy tego nie skasować, ale uznałem, że prowadzę bloga przede wszystkim dla siebie, zatem chyba bez sensu. Co nie znaczy, że nie warto nieco się postarać, aby w tym było lepiej.

niedziela, 5 stycznia 2020

15 hitów i antyhitów książkowych roku 2019


W zeszłym roku, robiłem takie krótkie zestawienie najlepszych książek, jakie miałem okazję przeczytać w roku 2018. Postanowiłem tę tradycję pociągnąć, chociaż z lekką modyfikacją. Poprzednio opisywałem tylko książki, które szczególnie mi do gustu przypadły, tym razem postanowiłem zająć się tymi, które mnie rozczarowały. Wybór tych pierwszych był naprawdę ciężki, bo na szczęście, tyle dobrego można powiedzieć o poprzednim roku, że natrafiłem na dużo dobrych, a nawet bardzo dobrych książek. Także, wybranie tych dziesięciu, które powinny mieć "to coś", zajęło mi trochę.
Niestety, ten rok był dla mnie dość intensywny, zarówno w życiu zawodowym, jak i prywatnym, co odbiło się na częstości publikowania tutaj. Mam kilka tekstów, które na pewno tutaj wylądują (oby do końca tego tygodnia).

Jeszcze tylko parę uwag, zanim przejdę do samego podsumowania. Otóż, opisuje tutaj książki, które przeczytałem w 2019, niekoniecznie wtedy wydane, niektóre są nawet dosyć leciwe. Kolejność także jest dosyć przypadkowa. Niektórzy wrzucają tylko linki do recenzji, w przypadku, gdy takowe na blogu już są, ale ja uważam, że warto napisać parę słów. Chociażby po to, by czytelnik wiedział, czy w ogóle chce mu się czytać bardziej obszerną notkę na jakiś temat.
Także, nie przedłużając, zaczynajmy.

poniedziałek, 30 grudnia 2019

Artur Wójcik, Fantazmat Wielkiej Lechii. Jak pseudonauka zawładnęła umysłami Polaków

Jako, że fenomen Wielkiej Lechii, śledzę od dłuższego czasu, to książkę pana
Artura Wójcika, o której wspomniałem w ostatnim raporcie, kupiłem w zasadzie natychmiast, gdy tylko pojawiła się w przedsprzedaży. Zazwyczaj tak nie robię, ale w tym wypadku, uznałem, że nie warto się zastanawiać. Jest kilka tematów, których ominąć po prostu nie potrafię.
Tym bardziej, że autora już znałem z jego publikacji na łamach bloga Sigillum Authenticum. Chociaż, tu dodam, że nie całkiem, bo nie tylko on tam pisał, ale jakąś opinię już miałem. Mogę powiedzieć, że książka oczekiwań nie zawiodła.

Zatem,przechodząc do konkretów, parę słów o treści.
Do rozdziału trzeciego, mamy do czynienia w zasadzie z publicystyką. Pan Wójcik przedstawia, na czym polegają poglądy turbolechickie, czy turbosłowiańskie (nie są to synonimy, chociaż jedno zazwyczaj łączy się z drugim). Mamy też opis, z konieczności dosyć pobieżny, jak wygląda środowisko turbolechitów i jakie "metody badawcze" stosują.

czwartek, 26 grudnia 2019

Patricia A. McKillip, Mistrz Zagadek z Hed

Już kiedyś tutaj omawiałem jedną powieść autorstwa pani Patricii Anne McKillip. Mowa o Zapomnianych Bestiach z Eldu, książce na tyle dobrej, że Andrzej Sapkowski, zaliczył ją do swojego kanonu fantasy. Jeśli ktoś jest ciekaw szczegółów, to polecam rzucić okiem na zalinkowaną wyżej opinię. Jeśli akurat nie chce się nikomu patrzeć, to powiem - warto. Chociaż, śpieszę też dodać, że czytałem też lepsze rzeczy. W każdym razie, parę miesięcy później, zabrałem się za coś innego autorstwa tejże pani - pierwszy tom trylogii Mistrz Zagadek, która również wylądowała we wspomnianym kanonie.

Przede wszystkim, muszę powiedzieć, że podstawową zaletą tej powieści, jest fakt, że nie jest przegadana. To dość cienka książeczka (wprawnemu czytelnikowi jej przeczytanie może zająć nawet tylko jeden wieczór), a ma w sobie więcej treści, niż niejedno, bardziej współczesne, opasłe tomiszcze (tutaj kamyczek do ogródka pana Brandona Sandersona, którego doceniam mimo skłonności do wodolejstwa). Zarazem jednak, nie mam uczucia niedosytu, jak mi się czasem zdarzało przy tak cienkich powieściach. Zatem, chociażby z tego względu, poleciłbym, pod warunkiem, jeśli ktoś oczywiście lubi fantasy.

wtorek, 19 listopada 2019

Raport książkowy #4 (wrzesień - październik)


Pewnie ktoś się zastanawiał (wiem, że są jednak ludzie, którzy tego bloga czytają), czy w ogóle żyje. Otóż, tak, żyję, jak najbardziej, tylko, co to za życie...
Tak na poważniej, to poza tym, że rozmaite sprawy życiowe, nieco obciążają mi moją chorą łepetynę, jakoś się zebrać nie mogę, by coś tutaj wrzucić. Parę wpisów sobie wisi i czeka na dokończenie (kilka recenzji i ze dwa teksty inne), a ja się do tego zebrać nie mogę. A trochę czytałem od ostatniej notki, byłoby o czym napisać. Także, postanowiłem, że chociaż wrzucę ten raport. Może kogoś zainspiruje, by coś kupić, a  mi pozwoli się przełamać. Już nie wspominając o tym, że kolejne zamówienie w realizacji, niedługo wszystko zaczęłoby mi się mieszać.