Anna Brzezińska to wydaje mi się, mało znana polska pisarka, przynajmniej
wśród młodszego pokolenia. Szczerze mówiąc, nie pojmuję tego stanu rzeczy, bo ta pani pisze bardzo dobrze. Kiedyś zetknąłem się już z jej twórczością i bardzo mi się spodobała (pewną rolę grała tu ładna okładka, świętej pamięci Runy). Tym razem, wziąłem się za jej dwutomowy cykl, o Wilżyńskiej Dolinie.
W sumie, być może cykl, to za duże słowo. Obie części - Opowieści z Wilżyńskiej Doliny oraz Wiedźma z Wilżyńskiej Doliny to zbiory opowiadań. Co prawda, układają się w chronologiczną całość, ale nic nie stoi na przeszkodzie, aby czytać każdy tom osobno. Dlatego też uważam, że całkiem zasadne jest ocenianie ich oddzielnie.
Zacznijmy może od krótkiego wprowadzenia. Książka wpisuje się w nurt rural fantasy - odpowiednik urban fantasy, tyle, że zamiast akcji toczącej się w mieście, mamy akcję osadzoną na zabitej deskami wsi. Oczywiście, jeśli niczego nie pokręciłem, nie jestem jakimś znawcą literatury ;).
