poniedziałek, 1 lipca 2019

Raport książkowy #2


Miałem nie robić tego raportu, zanim mi kolejne zamówienie nie przyjdzie. Jednak, gdy myślałem nad tym, zdałem sobie sprawę, że tyle czasu minęło, od tego ostatniego raportu, że już sam się mylę, co przybyło od tego czasu, co nie.
Zdecydowanie takiego chaosu nie lubię, także postanowiłem, że zmieniam zdanie. Nie będę, jak zapowiadałem poprzednio, robić tych raportów, jak uznam, że należy, ale co trzy miesiące. Także, następny na koniec września/początek października i tyle. Łatwiej wówczas ogarnąć, co się w zasadzie dzieje.
Dlatego, przedstawiam, co mi przybyło od ostatniego czasu, gdy przedstawiałem swoje nabytki. Może komuś coś wpadnie w oko i sam kupi :P.
Uprzedzam, że lista jest niepełna, bo kilka pozycji zostawiłem u narzeczonej. Wymieniam je na końcu. Zdjęcia dodam później, a tego wpisu już nie ma sensu odkładać.
Poza tym, możliwe, że coś przeoczyłem przez swoje gapiostwo. Jeśli tak, to przepraszam. Jak się zorientuje, z przyjemnością dodam stosowny apendyks.

Wiera Kamsza, Czerwień na Czerwieni, Odblaski Eterny #1

Całkiem lubię rosyjską literaturę. Klasyki, takie jak dzieła hrabiego Tołstoja, czy Dostojewskiego nawet ja dość chętnie czytam. Mimo, że ich odbiór nie zawsze jest łatwy.
Jeśli chodzi o fantasy, to niegdyś zetknąłem się z kontynuacją  Władcy Pierścieni, napisaną przez pana Nika Pierumowa. Cóż... Fajerwerków nie ma. Co prawda, tragedii też nie, da się czytać, ale zasłużyłoby u mnie najwyżej na 6/10. Co przypomnę, jest w moim systemie, zaledwie książką niezłą.
Zatem, usłyszawszy o twórczości pani Wiery Kamszy, która pisaniem fantastyki zajęła się właśnie pod wpływem wywiadu ze wspomnianym Pierumowem, postanowiłem sięgnąć po jej cykl - Odblaski Eterny.
Zdecydowanie nie była to zła decyzja. Zaraz podam parę szczegółów, ale niestety, muszę też wspomnieć o na wstępie o pewnej przykrej rzeczy.
Mianowicie, w Polsce twórczość pani Kamszy wydawało Wydawnictwo Dolnośląskie. Postanowiło jednak, przerwać, skończywszy zaledwie na tomie drugim.
Na szczęście, można dostać w Internecie, amatorskie tłumaczenia następnych tomów. Albo, jeśli ktoś dysponuje dostateczną znajomością języka naszych wschodnich sąsiadów, sięgnąć po oryginał.
Jeśli chodzi o polskie tłumaczenie, czy kompetentny przewodnik po świecie, to zajrzyjcie na bloga Odblaski Eterny. Naprawdę warto ;).
Tyle, jeśli chodzi o sprawy techniczne i wprowadzenie. Pora, by napisać, czemu w ogóle warto szukać w Internecie dalszych tomów. Oraz, rzecz jasna, czemu sięgać po pierwszy;).

Paweł Lisicki, Poza polityczną poprawnością. Polska, Europa i Kościół między nihilizmem, a islamem

Wahałem się, czy w ogóle to tutaj wrzucać, z racji tego, że to publicystyka. Poza
tym, traktuje w dużej mierze o polityce i religii, czyli kwestiach nad wyraz
drażliwych. W końcu jednak machnąłem ręką. Książka jest mimo wszystko niezła. Stwierdziłem, że warto spróbować, możliwie obiektywnie opisać swoje wrażenia po lekturze.
Na wstępie, coś niecoś o autorze. Jak również, dlaczego w ogóle po tę książkę sięgnąłem.
Nie ukrywam, że dość cenię i szanuję redaktora Pawła Lisickiego. Przede wszystkim dlatego, że nie jest chamem. Jeszcze nie widziałem, by epatował nadmiernie mocnym językiem, czy popisał się zwyczajnym buractwem. Poza tym,  trzeba przyznać, że stara się trzymać faktów,a nie popadać w jakieś idiotyczne teorie spiskowe. Na tle polskiego prawactwa wypada to zdecydowanie na plus. Wystarczy zapoznać się z "mądrościami" pana Cezarego Gmyza. Nie wspominając o indywiduach w rodzaju Michalkiewicza.
Przy tym pan Lisicki ma niewątpliwie sporą wiedzę na tematy, w których się udziela. Czyli przede wszystkim, historii i teologii Kościoła Katolickiego. Dlatego, stwierdziłem, że sięgnę po tę książkę, będącą zbiorem jego felietonów i wywiadów. Większość, co prawda, jest dostępna w Internecie, ale takie zestawienia są mimo wszystko dużo wygodniejsze. Tym bardziej, że wolę czytać z kartki, nie z ekranu komputera.

czwartek, 27 czerwca 2019

Kate Elliot, Nadciągająca Burza - Korona Gwiazd #5

Poprzednio oceniałem tutaj pierwsze cztery części tego cyklu. Strasznie dawno,
ale obiecałem, że się pojawią dalsze części, więc się tak też się stało :D.
Jak ktoś jest zainteresowany, to polecam mu zajrzeć do tej notki, gdzie opisałem wrażenia po lekturze pierwszych czterech tomów cyklu.
Jednak, tak na szybko przypomnienie. Nadciągająca Burza stanowi piąty tom siedmiotomowego cyklu Korona Gwiazd. Jest to uniwersum wzorowane na Europie z X wieku. Nawet państwa są swoistymi echami rzeczywiście istniejących w tym czasie.
Sama akcja książek z tego cyklu, dzieje się w Wendarze, bardzo przypominającym cesarstwo Ottonów. Nawet wędrujący dwór króla bardzo przywodzi na myśl dwór samego cesarza.
Nie będę rozwodził się nad realiami szerzej, bo jeśli ktoś jest ciekaw, to może sobie zerknąć do poprzedniego wpisu.
Tutaj krótko przybliżę, dlaczego, moim zdaniem, warto kontynuować tę serię, jeśli dotarło się do tego momentu.

wtorek, 25 czerwca 2019

David Eddings, Trylogia Elenium

Dzisiaj zbiorczo o jednej z najlepszych serii jakie mi się ostatnio zdarzyło
przeczytać. Tak dobrej, że aż przeczytałem książki jedna po drugiej.
Śp. Davida Eddingsa każdemu, kto trochę orientuje się w literaturze fantasy, raczej przedstawiać nie trzeba. Nawet, jeżeli niczego nie czytał, to kojarzy, że ktoś taki był. Tym bardziej, że od niedawna mamy możliwość zaopatrzenia się w nowe wydanie jego najbardziej znanego cyklu - Belgariady, w formie grubego omnibusa.
Sam z Belgariadą zapoznawałem się ładnych parę lat temu. Rzeczywiście, muszę przyznać, że mi się podobała - zamierzam skompletować i przeczytać sobie ponownie. Może wtedy coś skrobnę.
Jednak, większość kojarzy zapewne tylko wspomniany pięcioksiąg, a już nie za bardzo ma pojęcie, że pan Eddings stworzył nie tylko wspomniany cykl, ale i kilka innych. Co najmniej jeden, uznałem za nawet lepszy.
Mowa o trylogii Elenium. Dwa tomy kupiłem okazyjnie, były tanie, spojrzałem na nazwisko i stwierdziłem, że zaryzykuję.
Cóż, mogę tylko powiedzieć, że było warto, cykl uzupełniłem. Zatem, chętnie przybliżę, dlaczego warto się w niego zaopatrzyć.

wtorek, 18 czerwca 2019

Pętlowa grawitacja kwantowa: Carlo Rovelli, Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje

Strasznie ciężko było mi szło skończenie tego wpisu. Po raz kolejny okazało się, że łatwiej na coś narzekać, niż opisać coś, co bardzo mi pasuje.
Poza tym, przez długi czas, ciężko w ogóle było mi się zabrać za napisanie jakiejkolwiek notki. Dlatego, cieszę się, że udało się skończyć tę i z przyjemność oddaje do użytku publicznego.
Już jakiś czas temu, skończyłem czytać książkę, autorstwa włoskiego fizyka, pana Carla Rovelliego.
Tenże Carlo Rovelli jest jednym z wiodących fizyków, którzy zajmują się skomplikowanym zagadnieniem, jakim jest unifikacja teorii grawitacji i kwantów. Zadaniem, nad którym fizycy biedzą się w zasadzie od lat 20tych.
Trafiłem na jego książkę, bo ostatnio, z pewnych przyczyn, bardziej zagłębiłem się w ten temat. Natrafiłem na książkę pana Rovelliego, napisaną dla fizyków - jedną z najlepszych w tym temacie, na ile się orientuje.
Jednak, przy okazji dowiedziałem się, że napisał on również książkę przeznaczoną dla bardziej szerokiej publiczności, zatytułowaną Rzeczywistość nie jest tym, czym się wydaje. Jest to w zasadzie jedyna, licząca się, większa pozycja, próbująca przybliżyć to zagadnienie niespecjalistom. Podkreślam, że mówię tutaj o rynku światowym, na polskim, o ile wiem, konkurencji na pewno nie ma. Zatem, postanowiłem podzielić się paroma wrażeniami po lekturze - być może ktoś skorzysta.

sobota, 15 czerwca 2019

Film Tolkien

Nigdy tu o filmie nie pisałem z kilku powodów. Po pierwsze, nie za bardzo lubię
filmy w ogóle oglądać. Generalnie uważam, że książki są dużo lepsze albo nawet jakikolwiek ruch :P.
Po drugie, nie za bardzo się na tym znam. Mogę jedynie powiedzieć, czy mi się podobało, czy nie podobało.
W tym wypadku, zrobię wyjątek. Darzę wielką atencją twórczość J.R.R. Tolkiena, zatem na film poświęcony wczesnym latom jego życia pójść musiałem. Skończyło się na tym, że postanowiłem się tu uzewnętrznić. Bo o życiu tego brytyjskiego pisarza coś niecoś wiem. A emocje są za duże.
Zatem, jak ktoś nie widział filmu Tolkien, w reżyserii pana Dome Karukoskiego, w tym momencie muszę ostrzec, że dalej czyta na własną odpowiedzialność. Natomiast, jeśli chce odpowiedzi, czy pójść na ten film, to odpowiem krótko - można. Pod warunkiem, że ma się jakieś pojęcie, jak życie pana Tolkiena wyglądało. Jeśli za bardzo się o tym nie wie, to występują dwa powody, dla których tego nie należy robić:

1. Ciężko będzie się połapać, zwłaszcza, jeśli chodzi o nawiązania do twórczości.
2. Wyniesie się nieprawdziwy, a przynajmniej mocno skrzywiony obraz tego wybitnego pisarza.

Mówiąc bardziej wprost... Mimo, że film miał też niemało dobrych momentów, odczucia mam raczej mieszane.