Przyznaję ze wstydem, że twórczość H.G. Wellsa, znałem dotąd raczej pobieżnie.
Stąd też, jeszcze u początków tego roku, postanowiłem sobie, że przeczytam przynajmniej słynną Wojnę Światów - najpewniej pierwszą w historii opowieść o inwazji kosmitów na Ziemię.
Cóż, pan Herbert George Wells to absolutna klasyka science-fiction - raczej przedstawiać nie trzeba. Nawet jeżeli ktoś od niego czegoś nie czytał, to zapewne słyszał. Coś mi się kojarzy, że akurat Wojna Światów, była nawet wspominana na języku polskim.
Ta książka jest tym bardziej znana, że miała doprowadzić do pewnej paniki. Otóż, w roku 1938, gdy Orson Welles zaaranżował czytanie tej powieści w radiu (już wtedy uchodziła za klasykę), to miała wywołać istną panikę wśród tysięcy Amerykanów. Dzisiaj co prawda, podważa się te wydarzenia - tym niemniej, opowieść o nich, na pewno zbudowała tej książce specyficzną legendę.
Także, chociażby ze względu na to, że jest to istotna dla rozwoju gatunku książka, przeczytać ją raczej warto. Miałem jednak pewne wątpliwości, czy dzisiaj już mocno nie "trąci myszką". Jakby nie patrzeć, powstała w końcu przed I wojną światową. Muszę powiedzieć, że miło się zaskoczyłem - przypuszczałem, że zestarzała się znacznie gorzej.


