Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą biografia. Pokaż wszystkie posty

środa, 13 maja 2020

Joseph Pearce, Tolkien. Człowiek i mit

Nareszcie, jeszcze w kwietniu, udało mi się dostać dzieło, wspominanego już tutaj Josepha Pearce'a - Tolkien. Człowiek i mit.

Wcześniej już poniekąd znałem tę książkę, ponieważ fragmenty są dostępne w Internecie, czy w innych opracowaniach. Korzystano z niej nader często, bo rzeczywiście, dla mniej lub bardziej zaawansowanych tolkienistów, jest to pozycja poniekąd obowiązkowa. W końcu przeczytałem ją w całości i mogę stwierdzić, na ile słusznie.

Cóż, muszę powiedzieć, że jak najbardziej. Czyta się dobrze, dla fanów Tolkiena, to prawdziwa gratka. Nie tylko pozwala lepiej zrozumieć same stworzone przez niego Legendarium, ale i poznać osobę samego Tolkiena.

Niestety, nie jest to pozycja pozbawiona wad.
Później rozwinę, o co dokładnie mi chodzi, ale na razie może bardziej skupię się na pozytywach. Tych jednak, na szczęście, jest zdecydowanie więcej.

Przypomnę parę słów o autorze. Joseph Pearce, jest brytyjskim pisarzem i krytykiem literackim. Znawcą literatury brytyjskiej, przede wszystkim Tolkiena i Chestertona. Pisał też niemało o Shakespearze. Współpracował z Owenem Barfieldem, ostatnim Inklingiem. Zatem, można przypuszczać, że ma solidne podstawy, by o tym gronie pisarzy pisać.

wtorek, 6 sierpnia 2019

J.P. Gallagher, Purpura i czerń (książka + film)

Miałem  nie pisać tej recenzji. Przede wszystkim dlatego, że jednak, umówmy się,
nie jest to literatura zbyt popularna, a ci, co czytają tego bloga, chyba jednak wolą coś innego.
Ale może jednak kogoś zainteresuje. Uprzedzam, że już niedługo będzie recenzja książki pana Kaya i Sandersona (no ta później, bo jednak potężne tomiszcze). Także fantasy nadal dominuje :D.
Jednak, przechodząc do rzeczy... O czym w ogóle ta książka (i jej adaptacja filmowa) jest?
Otóż Purpura i czerń opowiada o życiu i działalności (szczególnie podczas II wojny światowej) księdza prałata Hugh O'Flaherty'ego, zwanego "Szkarłatnym Kwiatem Watykanu".
Na podstawie książki pana Gallaghera, wydanej niedługo po śmierci monsiniora (tak zwyczajowo tytułuje się księży prałatów) O'Flaherty'ego (zmarł w 1962), powstał też film, pod tym samym tytułem. W rolę głównego bohatera wcielił się kapitalny Gregory Peck.
Sam, wiele lat temu oglądałem Purpurę i czerń, a teraz, dość niedawno, coś mi przypomniało o tym filmie. Wówczas odnotowałem, że jest też książka. Przeczytanie jej nie zajęło mi dużo czasu. Zdecydowanie, czy chcę o tym jakoś szerzej pisać, nieco dłużej. Jak już jednak uznałem, że tak, to zaczynajmy.

sobota, 15 czerwca 2019

Film Tolkien

Nigdy tu o filmie nie pisałem z kilku powodów. Po pierwsze, nie za bardzo lubię
filmy w ogóle oglądać. Generalnie uważam, że książki są dużo lepsze albo nawet jakikolwiek ruch :P.
Po drugie, nie za bardzo się na tym znam. Mogę jedynie powiedzieć, czy mi się podobało, czy nie podobało.
W tym wypadku, zrobię wyjątek. Darzę wielką atencją twórczość J.R.R. Tolkiena, zatem na film poświęcony wczesnym latom jego życia pójść musiałem. Skończyło się na tym, że postanowiłem się tu uzewnętrznić. Bo o życiu tego brytyjskiego pisarza coś niecoś wiem. A emocje są za duże.
Zatem, jak ktoś nie widział filmu Tolkien, w reżyserii pana Dome Karukoskiego, w tym momencie muszę ostrzec, że dalej czyta na własną odpowiedzialność. Natomiast, jeśli chce odpowiedzi, czy pójść na ten film, to odpowiem krótko - można. Pod warunkiem, że ma się jakieś pojęcie, jak życie pana Tolkiena wyglądało. Jeśli za bardzo się o tym nie wie, to występują dwa powody, dla których tego nie należy robić:

1. Ciężko będzie się połapać, zwłaszcza, jeśli chodzi o nawiązania do twórczości.
2. Wyniesie się nieprawdziwy, a przynajmniej mocno skrzywiony obraz tego wybitnego pisarza.

Mówiąc bardziej wprost... Mimo, że film miał też niemało dobrych momentów, odczucia mam raczej mieszane.