Jestem w miarę obeznany z pisarstwem sir Arthura Clarke'a. Przeczytałem całą Odyseję Kosmiczną, Fontanny Raju, Imperialną Ziemię, Spotkanie z Ramą i jakiś zbiór opowiadań. Zasadniczo lubię i cenię, mimo, że niejednokrotnie nie zgadzałem się z przekazywanymi wartościami. Mogę powiedzieć, że jestem obeznany z twórczością tegoż autora, a i tak byłem zaskoczony treścią tej książki. Są motywy, które przewijają się w całej twórczości Clarke'a, jednakże tego się nie spodziewałem.
Clarke'a chciałem zawsze przeczytać wszystko, więc jak tylko dowiedziałem się, że Rebis wydał wznowienie Końca Dzieciństwa, jednej z jego bardziej znanych powieści, to wiedziałem, że prędzej czy później kupię. Cóż mogę powiedzieć... Jeśli cenicie ambitne science-fiction, to z całą pewnością wam się spodoba. Co nie znaczy, że nie miałem pewnych zastrzeżeń. Powiedziałbym wręcz, że to najsłabsza z książek pana Clarke'a. jakie czytałem. Co nie znaczy, że zła, nadal zachęcam do przeczytania. Kto jest ciekaw szczegółów, tego zachęcam do dalszej lektury.
Historia zaczyna się w ten sposób, że pewnym momencie, nad wszystkimi ważniejszymi miastami Ziemi pojawiają się wielkie statki kosmiczne. Kosmici kontaktują się z Ziemianami przez sekretarza generalnego ONZ, który przekazuje im ichnie rozkazy do wykonania. Oczywiście, za rozkazami czeka kij. Jedno z państw wystrzeliwuje pociski atomowe w stronę jednego ze statków Obcych, jednakże nigdy nie docierają one do celu.
